- Nieeeee!!!!!! -
gwałtownie podnoszę się na
łóżku, rozglądając gorączkowo dookoła. To tylko sen.
Federico śpi koło mnie słodko
wtulony w poduszkę. Kocham go. Jest dla mnie jedną z
najważniejszych osób w życiu. On zawsze troszczy się o mnie, jak
nikt inny. Wiem, ze zrobiłby dla mnie wszystko. Po
cichutku wstaję z łóżka. O rany, moja głowa. Schodzę
na dół i robię kilka grzanek, plus dwa kubki kakao. Wszystko
zgrabnie zanoszę na tacy do góry.
- Fedy, śniadanie
– miziam go po nosie, żeby się obudził. Chłopak unosi
się nieznacznie, ale kiedy tylko dostrzega tacę z jedzeniem, na
jego ustach pojawia się przeuroczy uśmiech.
- Było
przepyszne, dziękuję sis.
- Cała
przyjemność po mojej stronie. Chyba się dzisiaj nie ruszę nigdzie
z tego łóżka..
- Pamiętasz, jak
zawsze w dzieciństwie oglądaliśmy potajemnie horrory i później
bałaś się spać sama?
- Taaak, Ty wtedy
przychodziłeś i mnie straszyłeś, ale jak tylko widziałeś, że
już zaczynam bać się za bardzo, to kładłeś się koło mnie i
zostawałeś do rana.
- To były czasy
hahahah – śmiejemy się
oboje. Spoglądam na zegarek
i z zaskoczeniem stwierdzam, że jest już dość późno.
- Fede, słyszałeś
naszą rozmowę z Tommym. Co o tym myślisz?