WITAJ!

✴ Czytasz? A może pozostawisz po sobie komentarz? :) To mnie bardzo motywuje!

✴ Zachęcam do odwiedzania mojego bloga z gifami i editsami z Violetty :) Klik do bloga♥

✴ Kursywą pisane są myśli głównej bohaterki (czyli moje), wypowiedzi oraz tytuły piosenek/filmów/seriali itp.

✴ Lojalnie ostrzegam, że opowiadanie jest raczej dla osób 18+, tak więc nie biorę odpowiedzialności za wpływ na osoby niepełnoletnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie Jorge Blanco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie Jorge Blanco. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2015

Rozdział 7

- Dzwonił jakiś zastrzeżony numer, więc odebrałem i ktoś zapytał o Ciebie, jakiś nieznajomy głos – próbował się tłumaczyć.

- Wszystko słyszałam z góry, Tommy. To był Jorge?

- Nie, właśnie nie. Jakiś dziwny głos.

- Więc skąd taki bulwers do tej osoby?

- Ta osoba tylko zapytała, czy mogę dać Cię do telefonu i ja mu przerwałem, bo słyszałem jak prosił o Twój numer i..

- I postanowiłeś wtrącić się w moje życie i zadecydować za mnie, czy „zasługuję na niego, czy na kogoś lepszego” jak to sam powiedziałeś?

- Przepraszam. Po prostu nie podoba mi się ten gościu! On Cię oszukuje i bawi się Tobą. Martwię się o Ciebie, zrozum..

- Dziękuję, ale umiem sama o siebie zadbać. Kiedy to do Ciebie dotrze.. - wykrzyczałam w jego stronę, wyrwałam mu telefon z ręki i wyszłam do ogrodu.

Fede widząc mnie rozzłoszczoną od razu podbiegł i usiadł obok na leżaku.

 - Co jest mała?

- Spytaj tego pajaca, Tommiego – odpowiedziałam wściekła.

- Fede, zostawisz nas samych? - poprosił Tommy. Brat spojrzał na mnie pytająco, pokiwałam głową, więc Federico rzucając ostre spojrzenie mojemu byłemu odszedł do chłopaków.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 5

    Po skończeniu piosenki doskoczyli do nas Fede z Fabianem i zaczęliśmy pląsy do wesołej piosenki "Caliente". Ta piosenka zawsze kojarzyła mi się z imprezami w Argentynie, więc zabawnie było ją znowu usłyszeć. W ciągu kilku sekund u naszego boku pojawiły się jakieś nieznane mi dziewczyny. Dwie z nich zaczęły wdzięczyć się do Jorge, więc trochę się od niego oddaliłam i tańczyłam u boku Rafaela. Widziałam, że ciemnowłosy kątem oka patrzy co robię, więc wykorzystałam to i pociągnęłam Rafe do środka kółka. Okazuje się, że z Rafaela bardzo dobry tancerz. Wszyscy oprócz Jorge i Tommiego klaskali nam w rytm muzyki, a my wywijaliśmy w środku wesoło. Następna piosenka była już wolna, więc kiedy zobaczyłam, że Jorge objął jedną z dziewczyn w talii, niezbyt miałam ochotę to oglądać. Szybko wyrwałam się z parkietu i poszłam zamówić drinka. Usiadłam przy barze. Piłam mojego kolejnego Cosmo i zamyślona gapiłam się bezsensownie w szklankę.

- Co jest? Sprawił Ci czymś przykrość? - wyrwał mnie z zamyślenia głos mojego byłego chłopaka.

- Niby kto? - udawałam głupią.

- Ten cały Jorge – wypowiadając jego imię, zrobił to z odrazą.

- Co niby miał mi zrobić? - a co go to obchodzi, pff.

- Nie udawaj, przecież widzę jak na niego patrzysz. Widziałem jak tańczyliście.

Milczałam. Nie chciało mi się o tym rozmawiać, a już na pewno nie z nim. Poza tym nic mi nie zrobił. Nic sobie nie obiecywaliśmy. To mój problem, że jestem zazdrosna o kogoś, kogo w żaden sposób nie mogę nazywać moim.

piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 4

- To jest Jorge, a to właśnie mój brat Fede, którego już wczoraj widziałeś, a to jest.. yy – zacięłam się, bo w zasadzie nie wiedziałam jak mam go przedstawić.

- Cześć, jestem Tommy – przerwał moje jąkanie.

Chłopaki wymienili się uściskami dłoni. Nastała niezręczna cisza, którą na szczęście zakończył Fede, za co byłam mu wdzięczna.

- To co chłopaki, po piwku? - spojrzałam na niego mówiąc bezdźwięcznie „dzięki”.

- Jasne – przytaknął Jorge.

- Pewnie – dodał Tommy, ale wyraźnie widać było, że nie jest zadowolony z mojego widoku u boku innego chłopaka.

 Wzięliśmy swoje napoje i udaliśmy się do stolika. Oczywiście musiało wyjść tak, że siedziałam między Tommym i Jorge. Na szczęście Fabian i Rafael po przywitaniu się z nowym kolegą zarzucili temat i zaczęła się rozmowa o niedawnym meczu Borusii i Bayernu, co oczywiście ciemnowłosy od razu podchwycił, bo jak się właśnie dowiedziałam lubił i piłkę i Bayern. W pewnym momencie do stolika podeszła jakaś dziewczyna, przywitała się z Jorge i poprosiła do tańca Tommiego, co chłopaki podsumowali głośnym gwizdaniem. W sumie mnie to ucieszyło, bo mogłam zostać sama z Jorge.

- Czy Ciebie z Tommym coś łączy? - zapytał znienacka. 

środa, 1 lipca 2015

Rozdział 2

  

    Zaczęło mi wirować w głowie. To nie może być on. Dasz radę Monika, wystarczy że rano się ośmieszyłaś. No dalej. Ładnie wyglądasz, trochę wypiłaś, więc jesteś odważniejsza. Wystaw rękę i podnieś się.

- Yyy witam pana nieznajomego – powiedziałam podnosząc się i podając rękę, jak sobie założyłam. Usiadł koło mnie nie zmieniając wyrazu twarzy.

- Tak szybko dzisiaj uciekłaś ode mnie, że nawet nie zdążyłem zapytać jak masz na imię –  mówił nadal uśmiechając się. A ja po tych słowach chciałam zapaść się pod ziemię. Na pewno byłam czerwona jak burak. 

- Wybacz, miałam do załatwienia kilka formalności i troszkę się spieszyłam.

- A więc będziesz chodzić do studia? - wciąż się uśmiechał.

- Tak, no byłam dzisiaj właśnie.. yy.. zobaczyć wyniki i.. yy dostałam się – przestań się zacinać, jakbyś nie potrafiła normalnie rozmawiać!

- Cieszy mnie fakt, że będziemy widywać się częściej, ale może jednak zdradzisz mi swoje imię? - uśmiech, nadal się uśmiecha.

- Monika, chociaż znajomi mówią do mnie Moni, yy po prostu Monika – wydusiłam nerwowo.

- Miło mi Cię poznać, po prostu Moniko. Ja jestem Jorge, znajomi mówią do mnie Jorge, po prostu Jorge – uśmiechnął się jeszcze szerzej, a ja widząc to, nie potrafiłam się nie zaśmiać.

Oboje zaczęliśmy się śmiać. Po chwili, spojrzał na mnie poważnym, a zarazem ponętnym wzrokiem. Znowu ta gula w gardle.. powoli przełknęłam ślinę, tak jakbym nie chciała, żeby on to usłyszał i zauważył. Zachowywałam się przy nim irracjonalnie. Działał na mnie mocno onieśmielająco. Wystarczyło jedno spojrzenie i czułam, że wszystko we mnie płonie. Na pewno miałam czerwone policzki. Czy on to robi specjalnie? Przybliżył się do mnie tak, że dzieliło nas zaledwie kilka centymetrów. Poczułam jeszcze wyraźniej jego kuszące perfumy. Pachniał niesamowicie świeżo i męsko.

wtorek, 30 czerwca 2015

Rozdział 1

   Kursywą zaznaczone są moje myśli oraz wypowiedzi.


  Wyniki. Dziś zobaczę, czy jestem na liście osób, które dostały się do studia. Dwa miesiące temu pożegnałam się z liceum, a dziś dowiem się, czy moja najbliższa przyszłość będzie tą wymarzoną. Mam już 20 lat. Nadal nie mogę w to uwierzyć. Kiedy to wszystko zleciało? Czuję ogromną ekscytację. Przecież poszło mi dobrze na rozmowach i na egzaminach wstępnych. Dostanę się, dostanę. Tak właśnie będzie. Uśmiecham się sama do siebie patrząc w lustro. No dobra, zostało mi pół godziny. Szybki makijaż podkreślający moje ciemne oczy, beżowa pomadka na usta, kilka łyków kawy i tost. Włosy są dzisiaj w porządku. Seksowny nieład, który tak lubię sprawdza się przy mojej urodzie. Za to je uwielbiam. Nakładam obcisłe białe rurki, arbuzową zapinaną koszulę na ramiączkach wkładam do spodni. Hmm, chyba białe trampki będą ok. Pośpiesznie biorę torebkę, zgarniam z biurka telefon i klucze. No pięknie, mam 3 minuty do tramwaju. Dobrze, że założyłam trampki, przynajmniej nie zabiję się biegnąc. Wbiegam na ostatnią chwilę i drzwi automatycznie zamykają się za mną. Uff, udało się. Przemierzając ulice Buenos Aires rozmyślam o moich znajomych, których zostawiłam w Polsce. Już za nimi tęsknię. Ale cieszę się, że zdecydowałam się na wyjazd do taty. To dla mnie ogromna szansa. Nowy kraj, nowi ludzie, nowa szkoła, nowe życie. Byłabym głupia, gdybym nie skorzystała. Pięknie tu jest..

- Auććććć – wyrywa mnie z zadumy nagle uszczypnięcie w bark. Odwracam się i widzę nie kogo innego, jak mojego kochanego brata przyrodniego, Federico. - Nie potrafisz normalnie się przywitać, trzeba od razu podokuczać, co? - śmieję się do niego.

- Oj mała, przecież wiesz jak to lubię – szczerzy się do mnie przystojny, wysoki brunet, o zielonych oczach - Tata nic nie mówił? Trochę się zasiedziałem wczoraj u Mechi i nie chciało mi się już jechać po nocy do domu – dodaje.

- Nie mógł nic mówić, przecież wyjechał wieczorem do Mediolanu, sam wiesz, ważny klient dla firmy hyh – odpowiadam.

★

Dalsza droga mija nam bardzo szybko na konwersowaniu o tacie i jego ciężkim okresie w pracy. Kiedy wreszcie wysiadamy z tramwaju, naszym oczom ukazuje się piękny, zabytkowy dziedziniec studia On Beat. Przed wejściem tłoczy się grupa młodych ludzi.

- Strasznie się denerwuję. Wiadomo, że jeśli się nie dostanę, to mam przecież pewne miejsce na uniwerku. Kocham literaturę, ale.. - tłumaczę

- Ale jesteś stworzona do śpiewania, grania, tańczenia, do sztuki, Moni. Będzie dobrze, na pewno się dostaniesz. Oboje się dostaniemy – obdarza mnie promiennym uśmiechem. Tak bardzo kocham Fede. Cieszę się, że go mam. Jest dla mnie ogromnym wsparciem. Zawsze był.

- Moi mili, ale proszę was bardzo o spokój. Ustawcie się w kolejce, przecież każdy z was zdąży zobaczyć, czy jest na liście. Życzę wszystkim powodzenia! - krzyczy siwy mężczyzna. Poznaję go. To właściciel studia. Bardzo sympatyczny, starszy pan.

- Ok, wszystko będzie dobrze. Monika, będzie dobrze. Dasz radę, wytrzymasz. Na pewno się dostaniesz. Na pewno – powtarzam sobie, czym wywołuję śmiech mojego głupkowatego brata. 

Dobrze, że chociaż on się nie stresuje. To oczekiwanie trwa i trwa, dłuży się w nieskończoność. W końcu dochodzimy do listy. Szukam pospiesznie mojego nazwiska i już słyszę za sobą wesołe krzyki Fede.

- Dostałem się, TAAAAAAK! - wykrzykuje – dobra, dobra.. yyy Rodríguez, Rodríguez .. jesteś! DOSTAŁAŚ SIĘ! - rzuca się na mnie, łapie mnie w pasie i kręcimy się w kółko przez dobre 30 sekund.

- Omg, dostałam się.. dostałam się.. dostałam się AAAAAAAAAAAA – nie potrafię opanować swojego zadowolenia. Kiedy już wywrzeszczeliśmy się jak szaleni, postanawiam zadzwonić do mojej mamy do Polski i podzielić się z nią moim szczęściem. Mama oczywiście cieszy się razem ze mną, chociaż słyszę w jej głosie, że chyba liczyła na to, że jednak wrócę do niej jak najszybciej.

- Mamuś, będę kończyć, bo musimy tutaj załatwić kilka rzeczy jeszcze i sama wiesz.. kocham Cię bardzo, odezwę się dziś jeszcze, pa – mówię i nagle coś uderza mnie od tyłu i telefon wylatuje mi z dłoni na trawę. Odwracam się i zastygam. Moim oczom ukazuje się wysoki, ciemnowłosy chłopak o pięknych oczach. 




Zatapiam się w nich i nie mogę przestać. Nie mogę się od nich oderwać. Stoimy tak chyba całą wieczność.

Przedstawienie postaci

Witam. To mój pierwszy post na blogu. Nie jestem dobra w przedstawianiu samej siebie, a więc będzie krótko i  na temat. Monika, 23 lata.  Nie będę wywodziła się nad powodami powstania opowiadania, które mam zamiar tutaj pisać. Jest to opowiadanie miłosne z moim udziałem, jak i Jorge Blanco, którego jestem fanką :) ale również innych aktorów grających w serialu Violetta. Oczywiście wszystko co piszę jest tworem mojej wyobraźni. Lojalnie ostrzegam, że opowiadanie jest raczej dla osób 18+, tak więc nie biorę odpowiedzialności za wpływ na osoby niepełnoletnie. Przejdę zatem do przedstawienia postaci.

Monika Rodríguez  - piszę o niej w osobie pierwszej, więc nie trudno domyślić się, że chodzi o mnie. W momencie początkowym opowiadania mam 20 lat. Moi rodzice rozwiedli się, kiedy byłam mała. Mieszkam z mamą w Polsce, ale często latam do taty do Buenos Aires. Mam tam również przyrodniego brata, którego przedstawię poniżej ;). Moją największą pasją jest muzyka, taniec i gra aktorska. Już na samym początku opowiadania dowiecie się o trudnych decyzjach, które musiałam podjąć, aby gonić za marzeniami.




Jorge Blanco - tego pana większości nie muszę przedstawiać :) Jednak w moim opowiadaniu Jorge nie będzie znany z głównej roli serialu Disneya - Violetta. Wprowadziłam również kilka zmian w jego życiu. Jest normalnym 20 latkiem, który kocha muzykę i motocross. Interesuje się również astronomią. Ma 24 letniego brata o imieniu Sergio. Przeprowadził się z Meksyku do Buenos Aires wraz ze swoją rodziną. 



Federico Rodríguez - mój przyrodni brat. Ma 20 lat. Mieszka ze swoją mamą i moim tatą w Buenos Aires od kilku lat. Tak samo jak ja kocha muzykę. Jego drugą pasją jest reżyseria i wszystko, co związane z filmem. 



Myślę, że z głównych postaci to na razie tyle. Będę na bieżąco w opowiadaniu dodawała zdjęcia i kilka słów o poszczególnych, nowych osobach.