Pomału
powracam do równowagi. Ruszamy spod domu, kierując się ku
wybrzeżu. Mkniemy
autostradą. Z głośników zaczyna lecieć „Wonderwall”
by Oasis. Jorge imponująco nuci słowa piosenki, zerkając
co chwilę w moją stronę i posyłając uwodzicielski uśmiech.
Wsłuchuję
się w piękny głos chłopaka.
-
Dokąd
jedziemy?
-
Wszystko w swoim czasie
– puszcza mi oczko.
Zbliżamy
się do wysokiego, porośniętego różnorodną roślinnością
wzgórza. Wjeżdżamy
na samą górę. Naszym oczom ukazuje się zapierająca dech w
piersiach panorama Buenos. Niebo
przybiera powoli kolor purpury, łącząc ze sobą pasma w odcieniu
pomarańczy i różu. Po
wyjściu z auta, Jorge podchodzi do mnie i staje naprzeciw.
- A teraz zamknij oczy i
nie podglądaj.